Co prawda ze znaczną słabością, jednak i nasz kraj nawiedził kryzys ekonomiczny. Fakt, bardziej pustoszy on nasze głowy niż portfele i odbija się mocniej na sposobach myślenia niż na wolnorynkowej gospodarce, jednak dla wielu rodzin stać się musiał realnym problemem. Kłopoty te wiążą się z obniżeniem płac, zmianą stanowisk pracy (zazwyczaj degradacją) a w skrajnych przypadkach nawet jej utratą. W takich sytuacjach wpadamy najczęściej w manie oszczędzania. Podliczamy cenę każdego spożywczego produktu. Próbujemy kupować tańszy chleb, mleko, mięso czy owoce. Rezygnujemy z rzeczy, które wydają nam się nie mieć podstawowego znaczenia dla naszej egzystencji. Wszystkie te zabiegi pozwalają nam najczęściej zaoszczędzić niewiele jeśli w ogóle coś i wpływają mało realnie na stan domowego budżetu. Znacznie bardziej zapewniają nam poczucie tego, że podejmujemy pewne działanie w związku naszą nową sytuacją. Prawdziwe próby oszczędzania powinny opierać się na czymś innym niż emocje towarzyszące życiowym perturbacjom. Tym czymś jest spokojna i trzeźwa kalkulacja.
Jednak jak podają różnego rodzaju portale internetowe nasz kraj był jednym z kilku krajów, którego kryzys gospodarczy nie dotknął. Jedni interpretatorzy twierdzą, że jest to nie prawda, że są to tylko niepotwierdzone publikacje. Z drugiej strony jakby każdy z nas się tak zastanowił czy dotknął Ciebie kryzys jakoś znacząco? Czy odczułeś jego skutki jako przysłowiowy Kowalski?